Ten tekst pisze pod wplywem extasy, ktora wzialem jakies kilka
godzin temu. Moj mozg jest lekko rozpuszczony, a cialo nie
reguje zbyt chetnie na impulsy i rozkazy wychodzace z mozgu...
jestem zjebany, calkowicie zjebany. uczucie to mozna opisac
prawie jak do fazy alkoholowej, z tym tylko wyjatkiem, ze tutaj
wszystko mi sie wydaje takie obojetne, niechetne no i nic mnie
nie boli jak po speedzie.. dziwne uczucie.. w sumie bardzo
trudno mi jest je opisac w miare dokladnie poniewaz tak za bardzo
to nie wiem co sie ze mna dzieje.. jestem lekko zamotany i
niechetny do rozmowy, slowa wydobywaja sie mozolnie i powoli
tworzac zdanie, ktore przypomina (biorac pod uwage moj chory
glos, ktory nieodlacznie mnie trzyma razem z grypa) raczej